.
Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
Online 687 dni temu
w JOE.pl od 2010-03-09
Odwiedzin: 408 | dziś: 0
Obserwowani: 0
Obserwujący: 2
Chmurek: 2
oceń mnie ocena 10.0/ 10
Głosować mogą tylko zalogowani! zobacz ranking

O mnie
Ulice szumiały cicho od gwarów rozmów i krzyku jarmarku. Ludzie wyglądali jak mrówki, z szesnastego piętra wieżowca w Los Angeles. Do świtu było jeszcze daleko. Hotel opustoszał. Był, jakby, nawiedzony. Zza ściany dochodził odgłos niemych przeprosin jakiejś pary.

Brunetka stanęła przy oknie. Jej szare oczy zalśniły w blasku księżyca. Wyciągnęła z kieszenie jeansów białą kopertę, zaadresowaną do niej, eleganckim i wyrafinowanym pismem. Owy styl nic jej nie mówił. Poprawiła czarną koszulę i westchnęła.

Szybko rozerwała kopertę, by zagłębić się w treść listu.

„Opisz siebie” - głosiło krótkie zdanie na kartce.

- Opisać siebie? Jak? – Zdziwiła się.

Podeszła do barku i nalała sobie czerwonego wina. Usiadła na fotelu i upiła łyk. Spojrzała na obraz, chcący być „Mona Lisą” Leonarda da Vinci, po czym wróciła do patrzenia w okno.

- Opisać siebie, hmmm… - Zastanowiła się przez chwilę. – Nie mogę powiedzieć, że jestem zwyczajna – Poprawiła okulary na nowie i znów się napiła. – Kto zwyczajny przylatuje do USA, by obejrzeć jarmark? Muszę się strasznie nudzić… I nie zwracać uwagi na rodziców…

Rzuciła przelotne spojrzenie w stronę drzwi. Gałka przekręciła się lekko. Chłopak cicho wszedł do środka. Napotkał wzrok brunetki i uśmiechnął się.

- Hej, jeszcze nie śpisz? – Spytał, podchodząc do niej i przytulając do swojego umięśnionego ciała. Musnął ustami jej czoło.

- Nie, jak widać. – Mruknęła z lekkim uśmiechem na ustach. – Opisuję siebie. Możesz mi pomóc?

Chłopak uniósł brwi. Zlustrował ja wzrokiem. Miedzianorude włosy zafalowały lekko, zasłaniając jego czekoladowe oczy.

- Na pewno mnie kochasz i jesteś nadopiekuńcza… Oczywiście tylko względem mnie. – Dodał szybko, widząc jej zimny wzrok. – Masz piękne oczy, inteligentne spojrzenie… - Szepnął jej do ucha, obejmując dziewczynę w pasie. Odepchnęła do, nieznacznie, chcąc utrzymać dystans.

- Nie próbuj mnie teraz zaciągnąć do łóżka – zaczęła, z żalem w głosie. – Nie wiem, dlaczego, ale zaczęło mi zależeć na tym opisie. Chciałabym, żebyś mi pomógł, ty mój Wielki Mroczny.

Chłopak uśmiechnął się, zdjął płaszcz i rozpiął koszulę pod szyją. Usiadł w fotelu, obok niej. Zrobiła to samo, patrząc na niego wyczekująco.

- Jesteś, po prostu, Akane – powiedział, po krótkim namyśle. – Kochasz Japonię, ale nie bardziej niż mnie – przelotny uśmiech zagościł na jej twarzy. – Jesteś inteligentna, kochana, arogancka, egoistyczna, ryzykowna. Lubisz adrenalinę, bać się.

- Wiesz, że niektóre z tych pojęć nie pasują do tej układanki?

- Wiem, ale jesteś nieobliczalna. Jednego dnia możesz kogoś zabić, drugiego żałować, ze nie wypiłaś z nim, na imprezie. Taka huśtawka.

- Co fakt, to fakt. – Uśmiechnęli się do siebie.

Chłopak wstał i poczochrał jej grzywkę.

- Nie wiem, jak ty, ale ja jestem zmęczony. Resztę dośpiewaj sobie sama.

Pocałował ją na dobranoc, po czym poszedł do sypialni. Akane dopiła wino i usadowiła się wygodniej w fotelu.

- Dobrze, a zainteresowania? – Spojrzała na ścianę przed sobą. – Lubię czytać - stwierdziła, widząc książki na półce. – I słuchać muzyki, oglądać filmy. Przeważnie horrory. Jestem ateistką – mruknęła, widząc nagłówek „Church is for your life” w gazecie sprzed dwóch dni. – Słucham jazzu, rocka i j-rocka, punku…

Usłyszała dźwięk budzika z pokoju obok. Już rano, nawet nie zauważyła, kiedy minął czas.

- Nie lubię wstawać wcześnie rano. – Przewróciła oczami. Podeszła do barku i nalała sobie drugą lampkę wina. Upiła spory łyk i przyjrzała się swojemu odbiciu w kieliszku. – Uwielbiam czerwone wino.

Skrzypniecie drzwi kazało jej się odwrócić. Jej oczom ukazała się wyrzeźbiona sylwetka w czarnych bokserkach. Chłopak uśmiechnął się ospale.

- Uwielbiam też widok męskiego ciała… - Szepnęła, uśmiechając się tajemniczo. – Czarny. – Dodała głośniej.

- Słucham?

- Lubię czarny kolor.

- Dalej opisujesz siebie? – Zaśmiał się. – Nie zapomnij, że nie sypiasz w nocy. Jak wampir. Żyjesz powietrzem. I jesteś blada, jak kreda. Przy twoim codziennym stroju wygląda to makabrycznie.

- Nie przesadzaj – przewróciła oczami. Podeszła do wieszaka i zdjęła z niego swój prochowiec. Wyciągnęła z kieszeni iPoda i wsadziła słuchawki w uszy. Na ekranie mignęło „Sad but True”[i]. Byle jak narzuciła prochowiec na ramiona. – Wrócę za godzinę. – Oznajmiła i już jej nie było.
Wzrost: 170 cm
Oczy: szare
Włosy: brązowe, średnie
Urodziny: za 28 dni (Ryby)
Papierosy: nie przepadam
Alkohol: tylko okazjonalnie
Dzieci: nie chcę mieć
GG: 6819356
Miejscowość: Chełm (Lubelskie)
Obserwujący (2)
sylwiusz20klaudyss2
Odwiedzający
andrzej118Kimbaeska9022andzik2109Mola
jurek08monia352odnowionamartunia06345789123ewunioROZA123DubhenaanNisa1anetaromantyczna